Menu   O nas  

Ga-Ga [1987-2002]


Ga-Ga w całej okazałości Ten kawa?ek po?wi?ony jest naszemu super jamnikowi który wabi się Ga-Ga. Skąd Ga-Ga?
Normalnie wabi się Grzegorz [długi jamnik - długie imię].
Kiedy Bartek był mały i nie potrafił wymówić "Grzegorz" skrócił sobie do "Ga-Ga" i tak już pozostało...
Ga-Ga myślący Nasz Gagusia to bardzo sympatyczny jamnik, chociaż bardzo, bardzo stary - ma ponad 14 lat.
Pamięta akademik w Łodzi, nasz ślub [wystąpił wtedy w białej muszce], dzieciństwo Bartka.
Traktujemy go jak pełnoprawnego członka rodziny.
Bartek i Ga-Ga Ga-Ga chętnie bawi się z Bartkiem, chociaż czasami złości się mocno na niego, gdy go ciągnie za ogon.
Ale jest bardzo kochany - szkoda tylko, że nie lubi jeździć samochodem.
Ciągle się wierci, piszczy, wchodzi na sprzęgło, hamulec, dźwignię biegów.



Ga-Ga
Ga-Ga uwielbia zakopać się w jakieś ciepłe rzeczy. Może tak leżeć godzinami; od czasu do czasu wyjdzie na "zewnątrz", przeciągnie się i ziewnie, i znowu do pieleszy...









Ga-Ga na sloneczku Ale gdy w dużym pokoju pokaże się Słońce, od razu rozkłada się na kanapie i wygrzewa...










Ga-Ga na spacerze To co lubi najbardziej, to długie, jesienne spacery...
Gdy na chwilkę gdzieś usiądziemy, od razu zaczyna przekopywać teren. Typowy jamnik.









 



Ga-Ga spokojny Ga-Ga pirat

Tutaj ewidentny dowód na to, jak komputer może zmieniać rzeczywistość - Ga-Ga przerobiony na pirata przez Bartka i Kubę za pomocą zwykłego Painta.

 

Poniżej 3 filmy z naszym gwiazdorem [nagrane 29.10.2000]

 

 

 

Gaga radosny    [640 kB]

 

 

 

Gaga kopiący   [280 kB]

 

 

 

 

Gaga i tor przeszkód   [360 kB]

 
Niestety, dzisiaj, 5 marca 2002 o 18.30 zakończyła się 15-letnia historia życia Gagi....
Od kilku tygodni wiek coraz bardziej dawał mu się we znaki.
Po konsultacji z weterynarzem podjęliśmy decyzję aby go uśpić...
Wydaje się, że to tylko pies, ale naprawdę ciężko było patrzeć mu w oczy wiedząc, że za chwilę już nigdy więcej ich nie otworzy, nie obudzi rano szczekaniem, nie będzie próbował wdrapywać się do ciepłego  łóżka....
Ciężko będzie nam się pozbierać - w końcu był w muszce na naszym ślubie, pierwszy witał Bartka gdy po narodzinach przyjechał do domu, jeździł z nami w ostępy Puszczy Augustowskiej, żeglował, wdrapywał się na szczyty górskie...
Pełnoprawny członek rodziny....
Wierzymy, że będzie mu dobrze w Psim Niebie...