Menu   Wyprawy  

Villagio Smedile

 

 


Villagio Smedile leży w Kalabrii, we Włoszech, między miejscowościami Ricadi i Santa Maria .
Jest to miejsce niedaleko Tropei, na Capo Vaticano, kilkadziesiąt kilometrów od Sycylii.
Z Polski najlepiej dojechać przez Świecko, później Monachium, przełęcz Brenner, Jezioro Garda, Rzym, Neapol, Cosenza i dalej jak na mapce obok. 

Kalabria leży na samym czubku włoskiego buta. Obmywana jest ciepłymi wodami dwóch mórz - z zachodu Tyrreńskiego a ze wschodu Jońskiego. Gdziekolwiek się obejrzeć, rosną kaktusy ozdobione słodkimi owocami, palmy, winorośla...Złociste, odlidne plaże są pocięte skalistymi grotami w których drży odbicie błękitnych, turkusowych, niezwykle przejrzystych wód....  
Przed milionami lat Kalabria była częścią kontynentu nazywanego Tirrenide, który został pochłonięty przez morskie wody.  Potem wyłoniły się z morza trzy  wyspy, będące obecnie częścią masywu Pollino [ponad 2000 m.n.p.m.]. 
Pierwsze ślady pobytu człowieka na tych terenach pochodzą już sprzed 700 tys. lat temu. Jednak najciekawsze dla turystów są występujące wszędzie znaki obecności kultury greckiej - Grecy przybyli do Kalabrii już 1500 lat p.n.e. - uważali ją, w przeciwieństwie do czasów obecnych, za bogatą krainę, w której żyje się dostatnio. Obecnie Kalabria uznawana jest za najbiedniejszy region Włoch.
Dawni Grecy bardzo cenili sobie kuchnię kalabryjską - podobno tutaj właśnie powstała pierwsza książka kucharska w świecie. Kalabria zawsze była na styku kultur - władali nią Etruskowie, Rzyminaie, Bizancjum, Arabowie i Normanowie. Ich ślady nadal są obecne w kulturze i architekturze współczesnej Kalabrii... 

Połączenie szmaragdowego morza i stromych, klifowych zboczy daje niezapomniane wrażenia. Nurkowanie, nawet tylko ze zwykłą rurką budzi emocje - bogata roślinność podwodna, ciekawskie ryby.... To co na pewno może zaskoczyć, to krystalicznie czysta woda. Morze Tyrreńskie jest idealnie klarowne. 

 W pobliżu piękny Aquapark w Zambrone [frajda dla dzieci].

Na Etnę tylko 200 km - wystarczy jeden dzień aby ją dość szczegółowo zwiedzić. Udało się nam zrobić to w roku 2000 - wycieczka rzeczywiście jest pełna wrażeń ...Warto poświęcić jeden dzień aby tam pojechać. Najlepiej promem do Messyny a później autostradą. Oczywiście należy uważać na miejscowych kierowców, zarówno samochodów jak i wszechobecnych skuterów. Zwłaszcza w godzinach sjesty, kiedy są bardzo zaspani i nieuważni - łatwo wtedy o wgniecenia na karoserii....

 

Ośrodek jest pięknie położony kilkadziesiąt metrów n.p.m.
Z basenu idealny widok na zatokę oraz czasami na wyspy Liparyjskie i wulkan Stromboli.

Basen wygląda szczególnie pięknie wieczorem, kiedy jest podświetlony i nie ma już zbyt wielu amatorów kąpieli...
Czasami przy basenie miejscowe piękności obdzielają wszystkich chętnych i niechętnych  swoimi wdziękami..

A na zakończenie pobytu jeszcze smętne spojrzenie w kierunku morza Tyrreńskiego....

We wrześniu roku 2002 znowu zawitaliśmy do Villagio Smedile - tym razem w trochę szerszym gronie.
W sile 8 osób [młodszych i starszych] rozkoszowaliśmy się ciepłymi wodami zarówno basenu jak i morza.

To był nasz drugi tydzień we Włoszech - wcześniej przez tydzień przebywaliśmy w uroczym Tignale nad Gardą [ strona Wyprawy/Tignale].

Tym razem zabraliśmy ze soba wynalazek p. Kodaka - jednorazowy aparat do robienia zdjęć pod wodą.

Muszę przyznać, że jest to ciekawe urządzenie, i niektóre zdjęcia są warte obejrzenia.

Tutaj jestem na głębokości ok. 5 m i wyciągam ze sobą pozostałość po jeżowcu...

Będąc na dnie zrobiłem zdjęcie Bartka .

Jeden warunek - aby zdjęcia nadawały się do oglądania woda musi być przejrzysta i powinno mocno świecic Słońce!

 

Obok i poniżej ten sam zachód Słońca na plaży Villagio Smedile z dwóch różnych aparatów.

 

Słońce nad wyspami Liparyjskimi...........
W aquaprku Zambrone uruchomiono nowe urządzenie - sztuczna fala do ćwiczenia surfingu. Wspaniała zabawa!!!

Obok przymierzam się do deski - wcześniej dostałem szczegółowy instruktaż od superczarnego Jamajczyka [widać go w tle].

I już jazda!!!!!!

Zabawa jest przednia - ale nie tak łatwo się utrzymać.

Chociaż np. przy odpowiedniej masie ciała można "zatrzymać" się w dolince i ani w te ani we wte.

Tak było z Jagodą [córka naszych przyjaciół] - wsiadła na deskę, zjechała w dolinkę i.... leżała spokojnie na desce, bez wysiłku - po paru minutach z nudów w końcu "odpuściła" i zeszła z toru - trochę jej wszyscy zazdrościli, że tak łatwo się utrzymywła na spienionej wodzie (:>>

Już trzeci raz pojechaliśmy na Etnę. Wulkan był świeżo po erupcji w 2001r. Większość terenu zalana lawą, kolejka linowa zniszczona, wjazd na wulkan tylko jeepami. Zdecydowaliśmy się aby zwiedzić najnowszy krater Etny, który w ubiegłym roku dokonał tych zniszczeń. Weszliśmy do samego "centrum" krateru - widoki wspaniałe. Znalazłem przepiękny kawał zastygłej bryły żelaza - ciężkiej i jednocześnie bardzo foremnej. Teraz stanowi ozdobę naszego pokoju.

Na zdjęciu - ja i Mariola w pobliżu nowego krateru Etny.

Okazało się, że w trakcie wizyty na Etnie [czwartek, 5 września] było silne  trzęsienie ziemi w Palermo - miasto poniosło duże straty. A w listopadzie 2002 Etna znowu się uaktywniła. Lawa zalała jedno z miasteczek u podnóża. Na zdjęciu obok satelitarny obraz Etny w trakcie właśnie tej erupcji...